0
Thomas Poole 9 marca 2021 08:51
Moja podróż do Las Vegas i co z niej wyniosłem
W recepcji wręczono nam klucze ze słowami: "Witajcie chłopaki! Jeśli potrzebujesz pieniędzy do gry, pamiętaj, że każdy z Was ma na swoim koncie 800$, możesz je wypłacić i grać. Powiedzieliśmy OK, dziękuję!

My jako grupa wiedzieliśmy już o pieniądzach. Nasz przewodnik i przewodniczka wielokrotnie ostrzegali nas, że pod żadnym pozorem nie wolno wypłacać tych pieniędzy, gdyż są to pieniądze hotelowo-kasynowe. A jeśli stracisz pieniądze, musisz je zwrócić. Cóż, jeśli tak, to obwiniaj siebie. A ponieważ nasz wyjazd nie miał na celu gry w kasynie, a jedynie rozrywkę (zwiedzanie miasta itp.), staraliśmy się spędzać więcej czasu w innych miejscach. A jest ich tam mnóstwo.

Ciekawostką jest to, że hotele z kasynami nie mają wi-fi w pokojach, a raczej jest, ale na parterze hotelu, gdzie ludzie grają przy stołach pokerowych, ruletce i automatach [...] To taka sprytna polityka, żeby ludzie nie siedzieli na internecie w pokojach, tylko wychodzili na spacer, bawić się, wydawać pieniądze :-P Nie da się też długo siedzieć na internecie, bo co jakiś czas podchodziła do mnie kelnerka, jakby coś sprzątała, a ochroniarz też parę razy mnie mijał i patrzył. "Pewnie myśli, że komuś podpowiadam, dłubiąc w komórce...". - Pomyślałem i odszedłem.



Ludzie, którzy grają, tak naprawdę nie wygrywają, jak zauważyłem. Twarze ludzi nie były tak radosne. Ale zawsze jest głośno, tłumy ludzi, ktoś coś wykrzykuje z pianą na ustach.

Przy recepcji widzieliśmy strumień gości przybywających z walizkami i stojących w kolejce raz po raz.

Wszystkie hotele-kasyna w Las Vegas są gigantyczne. Wrażenie, gdy idziemy długimi korytarzami i szukamy swojego pokoju składającego się z czterech cyfr, jakbyśmy chodzili w mrowisku lub labiryncie, jest na pierwszy rzut oka trochę przerażające. Obrazy w pokoju nie wywołują zachwytu, a wręcz przygnębiają. Nie ma w tym nic szczególnego, jakaś abstrakcja. Ale biorąc pod uwagę fakt, że nie ma wi-fi, a w telewizji pokazują wszystko o kasynie, to aż ciarki przechodzą od takiego psychologicznego połączenia, i chce się szybko wyjść z pokoju na ulicę.



Z okna naszego hotelu wabiły gigantyczne plakaty z występami cyrku DuSoleil Circus, David Copperfield Show, koncertem Celine Dion itp.

Wyszliśmy na zewnątrz i poszliśmy kupić bilety na poszczególne spektakle. Bardzo chciałam pójść na koncert Britney Spears. Ale niestety w kasie powiedziano mi, że na koncert przyjedzie dopiero we wrześniu. Szkoda. Kupiliśmy jednak bilety na Cirque du Soleil i długo zastanawialiśmy się, na który spektakl pójść. Było ich bardzo dużo (na różne tematy). A także bilety na pokazy erotyczne dla kobiet i mężczyzn.

Na pokaz chłopców przyszło mnóstwo ludzi. Chłopaki rozpalali parkiet :-R.

Od razu chcę powiedzieć, że takiego nagiego striptizu nie było. Wszystko było rozsądne, ale nie wulgarne. Był taniec w stylu kowbojskim, w stylu gangsterów z lat 50-tych, w stylu wojskowym, a także break dance. Każdy, kto widział film "Super Mike", z grubsza wie, o co chodzi. Na czym opiera się ten strip show? Przede wszystkim o atmosferze. Chłopaki byli bardzo towarzyscy, świetnie nawiązywali kontakt z publicznością i utrzymywali kontakt. Dziewczyny śmiały się, odpowiadały, krzyczały. Prowadzący i tancerze pytali publiczność: "Powiedziano nam, że świętowali tutaj wieczór panieński, a przyszła panna młoda siedziała na widowni i tradycyjnie chcieliśmy dla niej zatańczyć! Było głośno, było wesoło, było o pozytywności :-) "Zamówiliśmy drinka "Margarita" i dobrze się pośmialiśmy od serca i spędziliśmy ten wieczór w dobrym nastroju.

Dodaj Komentarz