0
benedetti 18 marca 2021 21:42
Zanim zacznę relację właściwą - krótka geneza.
Mamy luty 2020 r. Właśnie udaje mi się zabukować ostatni bilet w planowanej od kilku miesięcy wieloodcinkowej podróży po Azjii. Wybucha epidemia i zaczynam się martwić czy uda mi się polecieć. Jeszcze nie wiem, że niedługo okaże się, że to nie będzie nasz wybór, ale Azja po prostu nas nie wpuści. :lol:

Sytuacja coraz bardziej się komplikuje i kiedy tracę już nadzieję na wylot, myślę sobie - no trudno. Najwyżej wsiądę w auto i pojadę do Norwegii. Jest to dla mnie kraj absolutnie wyjątkowy i z pewnością, przynajmniej w części będzie w stanie wynagrodzić mi stratę związaną z odwołaniem wcześniej zaplanowanej podróży. W Norwegii byłem wcześniej dwa razy, ale najdalej udało mi się dojechać do Trondheim. Jedną z rzeczy które mam na liście tych, które chcę zrobić przed śmiercią było dojechanie na Nordkapp, a skoro mam się wybrać aż tam, to warto wykorzystać geografię i “zaliczyć” przy okazji kraje bałtyckie.
Z czasem sytuacja epidemiczna tylko się pogarsza i zamyka się praktycznie cała Europa. Kolejny wyjazd staje pod znakiem zapytania.

Nadchodzi lipiec i zaczyna się delikatne luzowanie ograniczeń. Korzystam z okazji i lecę “LOTem na koronowakacje” na Santoryn.
Przy okazji zapraszam do obejrzenia relacji, kto jeszcze nie widział :)
koronawakacje-na-cykladach,1504,153137
Norwegia cały czas zamknięta.

W czasie pobytu w Grecji okazuje się, że Norwegowie otwierają granice. Kraje bałtyckie wpuszczają w zależności od ilości zakażeń. Póki co wygląda dobrze i nawet jeśli zamkną granice, to jeśli wyjadę zaraz po powrocie z Grecji załapię się na okienko. Problematyczna okazuje się być Finlandia. Obowiązuje zakaz, ale tylko bezpośrednich podróży z Polski. Przekraczanie granicy promem z Estonii jest teoretycznie możliwe bez względu na narodowość. Dopytuję na forum innych podróżników jak to jest z tą Finlandią i okazuje się, że można jechać. Powrót nie powinien stanowić problemu, bo Duńczycy i Niemcy bez problemu puszczają tranzyt. Inspiracje daje również kol. @NikodemFM, który około miesiąc wcześniej ruszył w podobną podróż, chyba całkiem "na czarno", ale że pojechał rowerem, to nikt się go o nic nie czepiał. ;) :mrgreen: Polecam jego relację: :)
rowerem-na-nordkapp-18-dni-w-swietle-dnia-polarnego,1507,154408


Po powrocie z Grecji dzień na odpoczynek, dzień na pakowanie i w drogę. :D[Dzień 1]

Ruszam z południa Polski. Gierkówka rozkopana bo budują A1, ale nie ma tragedii. W północno-wschodniej Polsce dość dawno nie byłem, toteż pomimo iż widziałem to na mapie, to możliwość dojechania autostradą do samego Białegostoku było dla mnie dość (oczywiście pozytywnie) zaskakująca. :)

Image

Zjeżdżam przed Białymstokiem na Tykocin i kieruję się na Augustów. Zatrzymuję się na chwile przy zamku.

Image

Image

Image

Image

Dalsza część trasy jest po prostu straszna. To co wyczyniają lokalsi na drogach lokalnych woła o pomstę do nieba. Nie jestem w stanie zrozumieć, że w XXI wieku ludzie tak bardzo ryzykują życiem swoim i innych w sumie nie wiadomo po co, bo w domu szybciej nie będą, chyba że ew. o kilka sekund. Podróż ta w ogóle obfitowała u mnie w wiele przemyśleń dotyczących jazdy samochodem w różnych krajach, ale o tym będzie więcej w kolejnych odcinkach.
Wieczorem dojeżdżam do Augustowa i tu spędzam pierwszą noc. Miasto żyje, koronawirus nie zatrzymał ludzi w domach.


[Dzień 2]

Rano wybieram się na krótki spacer i w drogę.

Image

Granicę przekraczam w Ogrodnikach.

Image

Pierwsze wrażenie - jakieś pojedyncze budynki przypominające, że 30 lat temu był tu jeszcze Związek Radziecki. Druga sprawa - kierowcy nagle zaczęli jechać zgodnie z przepisami. Wydaje mi się, że taka a nie inna jazda w Polsce w dużym stopniu spowodowana jest zbyt niskimi mandatami. Każdy wie, że spokojnie może przekroczyć prędkość o 20-30 km/h bo mandat w wysokości 200 zł nie robi już na nikim żadnego wrażenia.
Wracając do podróży. Na Litwie jeżdżą w miarę przepisowo, na pewno bardziej niż w Polsce, raz na jakiś czas trafia się jakiś wariat. Im dalej na północ tym spokojniej. Na Łotwie “wariatów” już mniej. W Estonii już prawie całkowity spokój a w Finlandii wszyscy, ale to absolutnie wszyscy jadą co do do km/h zgodnie z przepisami.

Zatrzymuję się na chwilę przy wieży widokowej Snajginie-Wiejsieje.

Image

Image

Image

Następnie postój w Grodzisku Mereczańskim, gdzie ze wzgórza roztacza się piękny widok na zakole Niemna. Robi się nostalgicznie. :)

Image

Image

Image

Ale nostalgia nostalgią, czas ucieka, więc czym prędzej zabieram du*ę w Troki. :D
Przed Wilnem zjeżdżam, z głównej drogi, żeby pojechać na skróty. Nie polecam, to nie Polska, tam boczne drogi są szutrowe. :D
Troki zawalone turystami, trudno o miejsce parkingowe, ale się udaje.

Image

Image

Image

Wokół zamku pełno ludzi. Może widziałem kogoś z maseczką, ale nie jestem pewny. Na mnie za to, zamaskowanego patrzyli trochę jak na kosmitę.

W oddali widać Pałac Tyszkiewiczów w Zatroczu.

Image

Wieczorem dojeżdżam do Wilna.
Jest i oddział TVP.

Image

Zatrzymałem się w pobliżu Ostrej Bramy. Jak na stolicę kraju europejskie niezwykle łatwo było zaparkować (ale była niedziela wieczorem).

Image

Image

Image

Image

Następnie udałem się na spacer w przez stare miasto i rynek, do zamku Giedymina.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Z góry roztacza się wspaniały widok na miasto.

Image

Image

Image

Image

Image

Wracam przez Ogród Bernardyński

Image

i mijam kościół św. Anny, obok którego stoi pomnik Adama Mickiewicza.

Image

Image

Kolejnym punktem wycieczki jest dzielnica artystów czyli Republika Zarzecza.

Image

Image

Image

Image

Następnie schodami Czesława Miłosza wracam w kierunku zaparkowanego samochodu.

Image

Image

Ostatnim punktem niezwykle wypełnionego dnia (rano byłem jeszcze w Augustowie :)) jest cmentarz na Rossie, gdzie spoczywa m. in. matka Piłsudskiego oraz wielu zasłużonych Polaków. Muszę przyznać, że robi wrażenie.


Dodaj Komentarz

Komentarze (17)

meczko 19 marca 2021 12:08 Odpowiedz
2 lata wcześniej (lato 2018) zrobiliśmy podobną trasę w odwrotnym kierunku - powrót z Norwegii przez Finlandię, Estonię, Łotwę i Litwę, a potem całą Polską na południe. W 100% się zgadzam z tym, co piszesz o obyczajach kierowców, ich zdziczeniu w naszym kraju, wpływie wysokości mandatów itp. Mieliśmy dokładnie te same obserwacje, zresztą nie tylko z tamtej podróży. Różnica była taka, że wtedy na Łotwie też było bardzo źle, podobnie, a może nawet nieco gorzej niż w Polsce. Ciekawe co zrobili, że się tak mocno poprawiło. Podejrzewam, że tu musiał być mocny wzrost stawek mandatów, bo w ten sposób osiągnięto jakiś czas temu skokową poprawę sytuacji na Słowacji, a później na Litwie. Tylko u nas te stawki nie były waloryzowane od 1997 i są teraz wręcz śmieszne.A na ewentualny kolejny taki przejazd polecam przystanek w Kownie. My się tam zatrzymaliśmy na dwa dni, bardzo przyjemne miasto, z przyjaznym klimatem i mnóstwem fajnej międzywojennej architektury. Ma może mniej oczywiste atrakcje niż Wilno, ale chyba nam się nawet bardziej podobało.
nikodemfm 19 marca 2021 17:08 Odpowiedz
Super :D wreszcie się doczekałem tej relacji ;) z chęcią będę czytał dalej ;)
rafal100-2004 22 marca 2021 17:08 Odpowiedz
Super relacja :) jakoś "zamaskowanych" nie widać :) ....jakieś obostrzenia/restrykcje odczuwalne?
benedetti 22 marca 2021 17:08 Odpowiedz
@rafal100_2004 Dzięki!Chciałbym nie wybiegać w przyszłość, bo ciekawa sytuacja związana z epidemią spotkała mnie w Trondheim, ale o tym później.Do tego momentu nie napotkałem praktycznie żadnych restrykcji. Oczywiście widoczne były komunikaty i płyny do dezynfekcji. W Wilnie, Rydze i Tallinie byłem praktycznie jedyną zamaskowaną osobą na mieście. Komuś zresztą będąc w Tallinie odpowiadałem na posta, że jeśli widział faceta w masce, to byłem ja. :D Trochę strach było wchodzić do zatłoczonego Maca, więc zamówiłem i czekałem na odbiór na zewnątrz. Trzeba jednak też zauwazyć, że w lipcu w krajach bałtyckich i Skandynawii wykrytych zachorowań było niewiele.
rafal100-2004 26 marca 2021 05:08 Odpowiedz
Fajnie obserwować, że w dobie pandemii, ktoś podróżuje, zwiedza i cieszy się życiem.... choć jak wynika z opisów, nie zawsze bez stresu i dreszczyku emocji [emoji1787]
klapio 26 marca 2021 05:08 Odpowiedz
Quote:Tallin, jakkolwiek jest miastem bardzo przyjemnym, to nie zrobił na mnie tak dobrego wrażenia jak Wilno i Ryga. Poczułem też w powietrzu oznaki zbliżania się do zimniej Skandynawii. :)O proszę, a mi się Tallin dużo bardziej podobał niż Wilno i Ryga :) Jednak co człowiek to opinia :)Bardzo przyjemna relacja, czekam na dalszy ciąg :)
pabien 26 marca 2021 05:08 Odpowiedz
Tak jak zauważyłeś, w Tallinie słuchać rosyjski częściej niż estoński dlatego, że Rosjanie są głośniejsi niż Estończycy. Podobnie jest i w Rydze. A jeśli chodzi o parkowanie to istnieje prawdopodobieństwo, że pytani faktycznie nie mieli pojęcia. Po co mieliby wjeżdżać samochodami do centrum i jeszcze płacić za parkowanie skoro mają darmową komunikację?
cypel 26 marca 2021 12:08 Odpowiedz
benedetti napisał:Poczułem też w powietrzu oznaki zbliżania się do zimniej Skandynawii.Finlandia to nie Skandynawia, ile razy można to wałkować ;) Swoją drogą w Finlandii lata potrafią być upalne.W moim rankingu stolic bałtyckich pod względem atrakcyjności turystycznej to:1. Sztokholm2. Tallinn3. Kopenhaga4. Ryga/WilnoiHelsinki :lol: za to miejsce moim zdaniem najlepsze do życia to:1. Helsinki (może dlatego, że spędziłem tam trochę czasu)2. Sztokholm/Kopenhaga3. Tallinn
benedetti 26 marca 2021 17:08 Odpowiedz
-- 26 Mar 2021 14:17 -- pabien napisał:Tak jak zauważyłeś, w Tallinie słuchać rosyjski częściej niż estoński dlatego, że Rosjanie są głośniejsi niż Estończycy. Podobnie jest i w Rydze. A jeśli chodzi o parkowanie to istnieje prawdopodobieństwo, że pytani faktycznie nie mieli pojęcia. Po co mieliby wjeżdżać samochodami do centrum i jeszcze płacić za parkowanie skoro mają darmową komunikację?Rzeczywiście, już w Rydzie wyraźnie słyszalny był rosyjski. Natomiast co do parkowania w centrum to nie wiedziałem o darmowej komunikacji miejskiej. Niemniej jednak niewiedza to jedno a chęć pomocy to drugie. Napisy były po estońsku, a tłumacz Google sprawy nie rozwiązał. Ostateczenie po tych dwóch próbach interakcji przestawiłem auto. Może za bardzo się rozbestwiłem wizytami w krajach, gdzie lokals rzuci wszystko i dowie się co z tym parkowaniem i jeszcze za drobną opłatą popilnuje wozu. :lol: -- 26 Mar 2021 14:24 -- cypel napisał:Finlandia to nie Skandynawia, ile razy można to wałkować ;) No wiadomka, że Finlandia to nie Skandynawia. ;) To skandynawskie powietrze poczułem w Tallinie. Wiało z zachodu, ze Szwecji. :D
sranda 26 marca 2021 17:08 Odpowiedz
Chwila, chwila... A czy ten darmowy transport miejski w Tallinnie nie jest przypadkiem tylko dla mieszkańców?Turyści normalnie powinni mieć bilety (są karty na których można je zakodować), jeszcze w 2019 roku z takiego dziennego biletu korzystałem i byłem nawet zaskoczony ilością kontroli w komunikacji (jak na fakt, że mieszkańcy mają ją darmową)
benedetti 28 marca 2021 23:08 Odpowiedz
@cypel Czy mógłbyś napisać w kilku słowach/zdaniach dlaczego Twoim zdaniem Helsinki są takie fajne do zamieszkania?
cypel 28 marca 2021 23:08 Odpowiedz
Miasto kompaktowe, masa zieleni, wód, znakomita komunikacja, miasto dla ludzi, brak korków, syfiastego powietrza, zimą lodowiska, latem kąpieliska, sauny, ścieżki. Można przyimprezować i się wyalienować na jednej z kilkuset wysepek archipelagu. Ludzie, społeczność, nienachalna. Cywilizacja ale w dobrym wydaniu. No ja tam się po prostu dobrze czuję, subiektywnie, choć bywa też przygnębiające szczególnie zimą jak jest krótki dzieńviewtopic.php?p=426293#p426293
raphael 28 marca 2021 23:08 Odpowiedz
@benedetticzy za wjazd autem do Jurmali płaciłeś coś? z wywiadu, który kiedyś robiłem, mają punkty poboru opłat, ponoć mizernie oznakowane, i w sezonie 2 EUR się należyhttps://www.visitjurmala.lv/ee/uudised/ritused/entrance-fee-to-jurmala-how-much-where/czy może z okazji pandemii odpuścili (tak jak Chrowaci z mostem na Krk)?
pacyfa 29 marca 2021 05:08 Odpowiedz
Ptaki to gęsi kanadyjskie (bernikle). Gówna faktycznie zostawiają mnóstwo i mieszkańcy Helsinek strasznie na nie psioczą, bo to gatunek inwazyjny, strasznie panoszący się w dość gościnnym fińskim środowisku. Bibliotekę polecam wewnątrz...jak dla mnie to kosmos...całkowite odejście od naszego sztywnego rozumienia słowa biblioteka...hmmm...może dlatego lokalsi tak chętnie tam przesiadują ?Fajna relacja...czekam na ciąg dalszy...ja robiłem to naście lat temu i bardzo, bardzo miło wspominam - co roku sobie obiecuję powtórkę...może jak się skończy to całe cholerstwo ???
benedetti 29 marca 2021 05:08 Odpowiedz
@Pacyfa Dzięki! :)Właśnie tak się zachwyciłem budynkiem, że zacząłem obchodzić go ze wszystkich stron. I jeszcze w tym świetle wyglądał jak makieta, wizualizacja (ten efekt widać nawet na nieobrabianych zdjęciach). Miałem zamiar wejść do środka, ale w tzw. międzyczasie wybiła 20:00 i zamykali. :(To cholerstwo to coś czuję, że jeszcze przynajmniej rok będzie mocno utrudniało podróże, ale może znowu w wakacje przyjdzie jakaś odwilż.
klapio 8 kwietnia 2021 05:08 Odpowiedz
Ostatnie foty bajka :)
booboozb 8 kwietnia 2021 17:08 Odpowiedz
Kapitalne zdjęcia. Cóż, z przyjemnością sięgam pamięcią do miejsc takich jak Karasjok, Utsjoki, Alta... I czekam na ciąg dalszy. ;)