+1
warsawreceiver 14 września 2021 21:55
Image

Image

Ciekawe rzeźby:

Image

Image

Image

Obeszliśmy połowę cmentarza i jesteśmy nad Cmentarzem Orląt Lwowskich:

Image

Image

Najpierw zeszliśmy do położonego obok niego cmentarza żołnierzy ukraińskich:

Image

Image

Leżą tu także ofiary najnowszej napaści Rosji na Ukrainę.

Image

Image

Wchodzimy na Cmentarz Orląt Lwowskich.

Image

Co to za cmentarz, nie muszę chyba pisać, ale w sumie wspomnę. De facto to Cmentarz Obrońców Lwowa, a nazywany jest "Orląt Lwowskich", ponieważ większość pochowanych to młodzież szkolna i inteligencja. Przed wojną (a i teraz również) był uważany przez Polaków za tzw. miejsce święte.

Są tu pochowani głównie ci, co brali udział w wojnie polsko-ukraińskiej 1918. Są tu jeszcze uczestnicy wojny polsko-bolszewickiej 1920, ale to ta pierwsza grupa jest powodem kontrowersji wokół tego cmentarza. Nic nie jest czarno-białe. Każda strona ma swoje racje.

Oczywiście pełne potępienie tego, co po II wojnie sowieci zrobili z Cmentarzem Orląt Lwowskich - zdewastowano go, a w 1971 spychaczami rozwalono resztę. Ostał się tylko Pomnik Chwały, tak był solidnie zbudowany. Przez część wschodnią cmentarza przeprowadzono ulicę Banacha. W 1989 nieoficjalnie pozwolono polskiej stronie go odbudować, co zostało wstrzymane w 1995 do czasu uchwalenia przez Radę Miasta ostatecznego kształtu, co stało się w 2001. W 2005 dokonano uroczystego otwarcia. Jest jeszcze kilka spraw nierozstrzygniętych. M.in. kwestia lwów przed pomnikiem chwały. Dla Ukraińców są symbolem polskiej dominacji, zwłaszcza napis na tarczach: „Zawsze wierny” i „Tobie Polsko”. W rezultacie lwy powróciły na cmentarz, ale cały czas są zasłonięte.

Image

Image

Image

Wracając do zwiedzania. Ludwik Rydygier, znany chirurg.

Image

Maria Dulębianka. Słynna malarka i działaczka emancypacyjna, prywatnie partnerka Marii Konopnickiej. Po śmierci pierwotnie pochowana w tym samym grobowcu co Konopnicka, ale po wielu protestach przeniesiono jej grób tutaj.

Image

Kaplica.

Image

Widok na cmentarz sprzed kaplicy.

Image

Wracamy do wyjścia.

Image

Image

Izaak Mikołaj Isakowicz, arcybiskup ormiański Lwowa. Jest przodkiem księdza Isakowicza-Zalewskiego.

Image

Tuż obok spoczywa inny arcybiskup ormiański - Samuel Cyryl Stefanowicz.

Image

Image

Antoni Piórecki, żołnierz Kościuszki, przeżył lat 106...

Image

Iwan Franko, dla Ukraińców znaczy tyle co dla nas Mickiewicz.

Image

I na koniec grobowiec rodziny Baczewskich.

Image

Zanim udaliśmy się na lotnisko, wróciliśmy jeszcze do centrum coś zjeść. Właśnie wtedy, w jednym z ostatnich spojrzeń na Lwów udało mi się uchwycić coś nowoczesnego. Nietuzinkowa elewacja z perforowanego metalu na Placu Petruszewycza.

Image

Jeszcze ostatni spacer. Ulica Zielona:

Image

Ulica Hruszewskiego i Kościół św. Mikołaja:

Image

Image

I lotnisko.

Image


Podsumowanie tej eskapady.

Co mogliśmy jeszcze zwiedzić, a czego nie zwiedziliśmy?

Podzamcze z pomnikiem ofiar lwowskiego getta przy prospekcie W. Czornowoła, nieopodal ul. Dolińskiego (z tablicą ufundowaną przez Michników).
Kopiec Unii Lubelskiej.
Cmentarz Janowski (mniej znany od Łyczakowskiego, a równie ważny).
Ogród Botaniczny między Cmentarzem Łyczakowskim a Parkiem Pohulanka.
Skansen Szewczenkowy Gaj.
Jakieś blokowisko.

Jakie ogólne wrażenie? Lwów ma to coś. Nie wiem jak to określić. Może tak, że to jest żywe miasto. To nie jest skansen, Stare Miasto tylko i wyłącznie podporządkowane turystom. Żyje życiem codziennym. Po drugie - lubię stare miasta nieregularne. Nie z siatką ulic wykreśloną linijką, a skomplikowanym układem, gdzie można i się zgubić, i jednocześnie coś nowego znaleźć.

Jest taki test. Trzeba wymienić spontanicznie jeden-dwa widoki, z którym ci się kojarzy zwiedzone przez ciebie miasto. Te miasta, które już zwiedziłem i opisałem. Londyn - Sky Garden i widok z niego oraz Battersea. Bergamo - Piazza Vecchia i widoki z górnych poziomów na miasto. Mediolan - dach katedry Duomo i Bosco Verticale. Monza - tor i samo dojście do niego w parku. Lecco - widok z Alp i jezioro Como. Ateny - ogrom Akropolu i maska Agamemnona. Pireus - kolor wody i centrum Stavrosa-Niarchosa. Bazylea - Messebasel i Kunstmuseum. Lucerna - Lew Lucerny i centrum LCC nad jeziorem. Zurych - Grossmünster i Bahnhofstrasse.

Lwów będzie mi się kojarzył z Cmentarzem Łyczakowskim oraz ulicą Ormiańską i katedrą z tym niesamowitym freskiem pochodu duchów. To jest ten klimat, który wciąga.

Czy coś mnie we Lwowie zaskoczyło? Kilka spraw. Zaskoczyło mnie też to, że nadal jest to kraj gotówki. Tam nie ma rachunków, pokwitowań, faktur. To znaczy restauracje czy bary z tego wyłączamy - tam wszystko jest tak, jak powinno być. Chodzi mi o różne bilety, opłaty itp. Niby człowiek wiedział, ale się łudził. Zdziwiło, że turystów jednak nie było wielu. Owszem, pandemia, ale mimo wszystko spodziewałem się ich więcej jak na takie turystycznie eksplorowane miejsce. Reszta to kwestia rozprawy z pewnymi mitami na temat Ukrainy.

Po pierwsze nie widziałem w ogóle różnicy między wyglądem Polaków a Ukraińców. "Bo na Ukrainie bieda". Oczywiście, jest biedniej niż w Polsce, ale ludzie ubierają się tak samo. Owszem, jest dużo targów starzyzną i produktami rolnymi (butelkę od mleka w Polsce widziałem 30 lat temu), ale w Polsce też. Mam świadomość, że Lwów to miasto i do tego blisko Polski, ale mimo wszystko różnic nie widziałem.

Po drugie - będzie bród, smród i ubóstwo. No nie za bardzo. Owszem, tak jak napisałem na początku, widać, że jeszcze przed nimi zajęcie się przestrzenią publiczną, szczególnie tą poza szlakami turystycznymi (choć szereg kubłów ze śmieciami obok pomnika Mickiewicza i jednego z najważniejszych placów Lwowa było znaczące). Poziom (nie)uporządkowania przestrzeni publicznej porównałbym do Grecji i Aten. Powiedziałbym wręcz, że we Lwowie, w odróżnieniu od Aten, przynajmniej widziałem ludzi, którzy się starali uprzątnąć śmietniki czy posprzątać ulice. Czytałem też, że z wodą w kranie na Ukrainie jest cienko, w sensie, że nie nadaje się do picia nawet po przegotowaniu. Musiało się w tej mierze polepszyć w ostatnich latach.

Po trzecie - wszyscy, a przynajmniej znakomita większość Ukraińców, mówią po polsku. No nie za bardzo. Owszem, obsługa Cmentarza Łyczakowskiego mówiła płynnie po polsku, ale to zrozumiałe. Jednak najczęściej widzieliśmy kiwanie przecząco głową na pytanie "Polski? English?".

Po czwarte - ceny będą baaaardzo niskie. Owszem, ceny biletów są niskie, ale w sklepach już niekoniecznie. Wręcz czasami są wyższe od polskich (nawet w sklepach spożywczych, jeśli się kupuje coś lepszego niż zwykły ser).

Czy coś mnie we Lwowie rozczarowało? W zasadzie nie. Zachwyciło? Tak. Tak jak pisałem - to nieuchwytne coś, co zachęca do powrotu. Zachwycił mnie ten ogrom zabytków architektury. Lwów nie ma się czego przed światem wstydzić. Wręcz przeciwnie - wypucować całe śródmieście, a nie tylko główne ulice, wyrównać chodniki i oddać je pieszym choć po części i reklamować się na Zachodzie.

Dodaj Komentarz

Komentarze (11)

raffonzo 15 września 2021 12:08 Odpowiedz
Na początku listopada jadę pierwszy raz do Lwowa więc czekam na relacje :D
starucha-izergil 3 listopada 2021 10:25 Odpowiedz
Dziękuję za tę wspaniałą i rzeczową relację. W połowie listopada wybieram się po raz pierwszy do Lwowa, więc te wszystkie informacje są dla mnie bardzo cenne.
warsawreceiver 3 listopada 2021 12:08 Odpowiedz
Cieszę się, że mogłem pomóc. Życzę udanej podróży. ;)
mediolan 25 listopada 2021 14:38 Odpowiedz
Brakuje mi rozliczenia - finanse co i jak kosztowało , bilety wstępu, noclegi, loty takie podsumowanie rozpisane, ale miło sie czytało.Lwów jest baaardzo ładnym miastem klimatycznym i polskim "korzenie".
warsawreceiver 25 listopada 2021 17:08 Odpowiedz
Dziękuję za opinię. ;) O cenach biletów wstępu za każdym razem pisałem dokładnie. ;) Reszty nie uwzględniałem, bo ceny biletów lotniczych zmieniają się z dnia na dzień, ceny noclegów również, a w restauracjach można zapłacić bardzo różnie, w zależności co kto zamówi. Jedno jest pewne: na nasze warunki finansowe pobyt we Lwowie jest tani, ale nie aż tak tani jak to jeszcze jakiś czas temu bywało. ;)
kewatko 26 listopada 2021 22:55 Odpowiedz
@warsawreceiver Dzięki za wycieczkę i przypomnienie już zwiedzonych miejsc ( jak na razie siedzimy już prawie 2 rok w domu, nie licząc Czech i okolic), byliśmy w Lwowie już chyba setki razy ( żart ale z 8 na pewno) i jeszcze zostało nam kilka tygodni codziennego zwiedzania po minimum 5h , kawał naszej historii , mamy tam też już stałego przewodnika Tadzia którego zresztą gdzieś na fly4free ktoś polecał.Dzięki raz jeszcze ,a kawa po ormiańsku pomimo że nie przepadam za takimi kawami faktycznie bardzo dobra chociaż pewnie jak i wszędzie trochę marketingu w tym też jest.
kewatko 26 listopada 2021 23:08 Odpowiedz
@warsawreceiver Dzięki za wycieczkę i przypomnienie już zwiedzonych miejsc ( jak na razie siedzimy już prawie 2 rok w domu, nie licząc Czech i okolic), byliśmy w Lwowie już chyba setki razy ( żart ale z 8 na pewno) i jeszcze zostało nam kilka tygodni codziennego zwiedzania po minimum 5h , kawał naszej historii , mamy tam też już stałego przewodnika Tadzia którego zresztą gdzieś na fly4free ktoś polecał.Dzięki raz jeszcze ,a kawa po ormiańsku pomimo że nie przepadam za takimi kawami faktycznie bardzo dobra chociaż pewnie jak i wszędzie trochę marketingu w tym też jest.
wtak 27 listopada 2021 12:09 Odpowiedz
Spotkałem ostatnio Pana Tadeusza wiodącego grupkę rodaków. Jego lwowski zaśpiew jest wspaniały ?
warsawreceiver 27 listopada 2021 12:09 Odpowiedz
Dziękuję za miłe słowa. ;) W Ormiance musi być jakaś doza marketingu, bo to bodaj najczęściej polecana kawiarnia we Lwowie. Mimo to kawa byla niesamowita. ;) A dobry przewodnik to skarb. Mówię to jako przewodnik. :D
klapio 27 listopada 2021 17:08 Odpowiedz
Lwów jest piękny. Bardzo fajna relacja :)
warsawreceiver 28 listopada 2021 12:08 Odpowiedz
Dziękuję za miłe słowa w imieniu Lwowa. :D