+2
hiszpan 19 listopada 2025 18:18
Image

Kończymy dzień w fajnym i tanim hotelu na obrzeżach miasta, jutro cały dzień jazdy przed nami aż do Ranomafamy.

c.d.n.Żeby zrozumieć Madagaskar lepiej, trzeba poznać też jego historię. Przez wieki był to zlepek małych królestw nie połączonych ze sobą ze względu na różnorodność plemion zamieszkujących wyspę. Część ludności pochodziła z Wysp Malajskich i Indonezji a druga część przypłynęła z Afryki. Większe królestwa próbowały podbić mniejsze i prawie się to udało rządzącemu plemieniu Merino. W końcu na kolonizację zdecydowali się Francuzi i zrobili to jak zwykle w swoim stylu, sprowokowali zamordowanie aktualnego władcy i w drugiej połowie XIX wieku przejęli całą wyspę. Potem już było klasycznie, Madagaskar stał się źródłem niewolników, przypraw i egzotycznego drewna.

Madagaskar porastały lasy palisandrowe znane z ciemnego, szlachetnego drewna. Gospodarka rabunkowa kolonii doprowadziła praktycznie do zagłady tego gatunku na wyspie, wszystko wycięto i wywieziono do Paryża. Palisander rośnie niesamowicie wolno – do 2mm rocznie więc nie dało się go już masowo odtworzyć. Francuzi sprowadzili inne inwazyjne gatunki na wyspę i zmieniła przez to swój charakter.

Madagaskar niepodległość uzyskał dopiero w 1960 roku, jak twierdzi Tsu, Francuzi zgodzili się na to, bo już nie było co wywozić i kraść. Jak się domyślacie, nie pała się tu wielką miłością do byłych kolonizatorów nawet pomimo faktu, że stanowią największą grupę turystów odwiedzających wyspę (nie mówię o Nosy Be). No i język francuski ciągle pozostaje dominujący. Nie widać tego tak bardzo w centralnej części wyspy ale na południu i wschodzie jest ciągle przeważa nawet nad angielskim.

A my tymczasem zbieramy się całkiem rano bo dziś spory odcinek do przejechania aż samej Ranomafamy. Ponieważ już poniedziałek, więc wbijamy się w gesty ruch poranny Antsiraby

Image

Image

Image

Mijamy za dnia piękną katedrę

Image

Na ulicach ruch jak w ulu

Image

Image

Image

Image

Jak widać, przywrócenie ruchu kolejowego w przyszłości będzie trudnym zadaniem

Image

Za Antsirabe kontynuujemy podróż przez górzysty, rolniczy krajobraz żyźniejszej części kraju

Image

Dookoła tarasy i przepięknie zielone ryżowe pola uprawne

Image

Image

Image

Image

Po jakimś czasie uderza nas jedna myśl – a gdzie maszyny rolnicze? No nie ma, cały kraj polega na pracy własnymi rękami lub przy pomocy bydła zebu

Image

Przyglądamy się temu z bliska

Image

Image

Image

Całe rodziny od rana pracują w polu, ciężka praca...

Image

Image

Image

Obrazki z drogi

Image

Zaglądamy do kopca termitów

Image

Gdzieś w połowie drogi do Ambositra kończy się teren plemienia Merino a zaczyna Betsileo, Krajobraz lekko się zmienia ale nadal dominują tarasy z ryżem

Image

Image

W Ambositrze zatrzymujemy się na lunch, daliśmy się namówić Tsu na jego polecane miejsce. Od razu widać, że dookoła inne grupy turystów też tu się zatrzymują.

Image

Aby umilić nam posiłek, restauracja organizuje pokaz lokalnych tańców – oczywiście za „co łaska” . Taki folklor dla turystów

Image

Naszą uwagę zwraca uwagę jeden z tancerzy, który jest albinosem.

Image

Już sobie wyobrażam, jak ten chłopak ma pod górkę w życiu. W większości krajów afrykańskich albinosi nie są tolerowani a wręcz się na nich poluje, warto zobaczyć cykl „Kobieta na krańcu świata” opisujący te przypadki [1]

A sama Ambositra wydaje się ciekawym miasteczkiem:

Image

Image

Rejon Ambositry słynie również z wyrobów inkrustowanych różnymi gatunkami drewna. Zaglądam z ciekawości do jednego z przydrożnych warsztatów

Image

Dzieci chodzą do szkoły dwa razy dziennie: rano do południa, potem przerwa bo jest za gorąco i po południu do wieczora. Oczywiście chodzą te, których rodziców stać na szkołę, bo jest płatna :(

Image

Podczas jednego z postojów na tankowanie i kawkę za 40 groszy, wdajemy się w zabawę w piłkarzyki z miejscowymi, tu ogrywa ich nasz Tsu

Image

Obok fajne graffiti jednoznacznie świadczące o nietypowym sporcie popularnym w tym regionie

Image

Image

A tu proszę – "znane" radio jest wszędzie!!

Image

Za Ambositrą wjeżdżamy już w wyższe góry, pośród których leży Park Narodowy Ranomafama

Image

Image

Na drodze kilka razy mijamy posterunki żandarmerii lub policji, zwykle machają na nas ręką ale są też takie, gdzie musimy się zatrzymać a Tsu i Zara z czegoś się gęsto tłumaczą pokazując papiery. Nas nikt nie zaczepia

Image

Im dalej na południe tym biedniej. Zaczynają się wioseczki w których dzieciarnia siedzi przy drodze i jak przejeżdżamy wszyscy jak jeden mąż rzucają się do biegu wzdłuż drogi coś do nas krzycząc i wystawiając ręce w znanym geście.

Image

Dochodzi do nas tylko jedno słowo – „vazah!” – co oznacza „biały człowiek”. Oj nasłuchamy się tego jeszcze wiele razy.

Jak zwykle na jazdę schodzi nam calutki dzień i do Ranomafamy docieramy już po ciemku. Ale jest jeszcze wystarczająco wcześnie, aby wyruszyć na tak zwane „nocturnal safari” czyli godzinne przejście się wzdłuż drogi i wypatrzenie nocnych lemurów i kameleonów.
Mamy to w cenie u Tsu więc uzbrojeni w latarki wychodzimy na drogę na skraj Parku. Oczywiście wszystkie te zwierzęta pokaże nam lokalny przewodnik:

Image

Image

Image

No i na początek mikrusek rdzawy czyli filmowy Mort (no prawie). Wygląda jak mała wiewióreczka ale był tak ruchliwy, że nie udało mi się zrobić żadnego zdjęcia :(
Ale za to kameleonów jest w lesie w bród! Bardzo łatwo je namierzyć bo opalizują w świetle mocnej latarki. Co najmniej kilka gatunków udało się wypatrzeć i sfotografować. Przyznaję, że nasz przewodnik też ma czasem problemy z nazwaniem konkretnego kameleona, którego spotykamy w lesie. Raz, że jest ciemno, dwa, że w promieniu latarki często zmieniają kolor a trzy, że żeńskie osobniki wyglądają czasami inaczej niż męskie. Niektóre są malutkie ale są i olbrzymy po kilkadziesiąt centymetrów! Więc będzie trochę zgadywanki:

Zaczynamy od klasycznego Malagasy Side-Striped Chameleon [2], występującego tylko w tym parku

Image

Image

Image

A kolejne to nie mamy pojęcia jaki to gatunek:

Image

Image

Image

Potem idzie kolejny endemit Ranomafamy - Calumma brevicorne czyli short-horned chameleon [4]


Dodaj Komentarz

Komentarze (1)

zeus 2 grudnia 2025 23:08 Odpowiedz
hiszpan napisał:Oczywiście historycznie Beniowski był węgierskim szlachcicem urodzonym na terenie dzisiejszej Słowacji ale poprzez fakt, że uczestniczył w Konfederacji Barskiej, czuł się trochę też Polakiem. Napisał wspomnienia o swoich przygodach na Madagaskarze a unieśmiertelnił go sam Słowacki w swoim słynnym poemacie. W ogóle dobry podcast o nim zrobił Miłosz Szymański z Za Rubieżą https://open.spotify.com/episode/4cmBRTeHL7EFSSyMMsYkPn